czwartek, 6 marca 2014

Pielęgnacja dłoni...i całego ciała


Jak sprawić przyjemność naszym dłoniom ? a przede wszystkim naszemu ciału? :-)




Krem do rąk z AVONU stał się moim wielkim wybawcą dla moich spierzchniętych dłoni . Zima to czas kiedy potrzebujemy szczególnej pielęgnacji. Krem ten zamówiłam z czystej ciekawości. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to jego fenomenalny ZAPACH !
Rozprowadza się na dłoniach niczym masełko , szybko się wchłania, świetnie nawilża, nie pozostawia tłustej powłoki na dłoniach - sama PRZYJEMNOŚĆ !



Natomiast jeżeli chodzi o kremy do rąk, które możemy dostać stacjonarnie, moim ulubieńcem jest krem z EVELINE. Fantastyczny, świeży zapach, wchłania się niesamowicie szybko i regeneruje naskórek ! 
Miałam styczność z różnymi kremami, większość albo posiada drażniący, intensywny zapach, albo nie radzi sobie z odpowiednim nawilżeniem.. Te dwa powyższe to zdecydowanie moi ulubieńcy :-)

Natomiast jeżeli chodzi o nasze ciało , to zimą stawiałam raczej na masło do ciała niż balsamy. Również wymienię dwa masła do ciała, które idealnie spełniły rolę nawilżenia, uczucia świeżości a przede wszystkim miały ZABÓJCZY ! NADZWYCZAJNY ZAPACH !

Pierwsze masło jest dostępne w Douglasie, ja zakupiłam wersję Mango i Papaji za 29 zł za 200 ml.

Drugi , puszysty souflet do ciała zakupiłam w sklepie Organique o zapachu Melona z Arbuzem - 

Och FANTAZJA !

Zapłaciłam 37 zł za 200ml. 

Kosmetyki ze sklepu Organique są rewelacyjne, w 100 % naturalne.



 



Panny Wyklęte -- projekt muzyczny Dariusza Malejonka i artystek polskiej sceny muzycznej, zainspirowany historią Żołnierzy Wyklętych
Wykonanie - Marika

Uwielbiam... !

Kwasy Owocowe , czyli przygotowujemy naszą skórę na WIOSNĘ !


Dzisiaj dotarł do mnie zamówiony na stronie Topdrogeria.pl KWAS OWOCOWY. 

Zapłaciłam za buteleczkę 7ml - 11,90zł.

Mam zamiar stosować go jako tonik, zobaczymy jak się sprawdzi, bowiem producent zapewnia nas o wspaniałych rezultatach tego produktu, a więc zaczynamy testowanie :)

Skład preparatu:

kwas mlekowy 28-32%
kwas glikolowy 12-17%
kwas cytrynowy 2-6%
kwas jabłkowy 1% maks.
kwas winowy 1% maks.

Kwas glikolowy ma za zadanie poprawić elastyczność naszej skóry, ale również wpływa na zwiększenie grubości skóry , co w przypadku osób z cerą wrażliwą, skłonną do podrażnień może okazać się rewelacją ! :-)
Kwas mlekowy odgrywa tutaj rolę antybakteryjną , oraz sprawia, że produkt zadziała nie tylko na powierzchni ale również wniknie w głąb skóry.
Kwas jabłkowy i cytrynowy będzie odpowiadał za dodanie skórze blasku , zredukuje przebarwienia, blizny, spłyci zmarszczki....
Kwas winowy powinien poradzić sobie ponoć z zaskórnikami, również z bliznami i ma świetnie oczyścić naszą skórę.

Zdecydowałam się na kwasy owocowe ponieważ skóra wrażliwa, powinna być przez nas bardzo delikatnie traktowana !

Nie mogę doczekać się EFEKTÓW :) dzisiaj pierwsza próba, zobaczymy :-) !

środa, 5 marca 2014

MASECZKI NAWILŻAJĄCE , ŁAGODZĄCE



Maseczki z firmy ZIAJA to chyba najpopularniejsze i zarazem najtańsze maseczki po które sięga większość z nas . Świetnie nawilżają , łagodzą naszą skórę twarzy. 

Moim ulubieńcem jest również firma Rival de loop ! Dorwałam je na promocji, bo ich cena przewyższa naszą polską Ziaję . Natomiast Rival de loop świetnie nawilżają, po mojej kuracji kwasami sprawdziły się idealnie!

Idealnym rozwiązaniem jest również peeling enzymatyczny z Perfecty połączony z saszetką maseczki oczyszczającej , ale zarazem intensywnie nawilżającej ! Ten peeling to dla mnie cudo ! Moja wrażliwa skóra tego właśnie potrzebowała, delikatnego złuszczenia martwego naskórka. Na noc nakładamy cieniutką warstwę peelingu, a po przebudzeniu myjemy twarz i nakładamy maseczkę załączoną z peelingiem . Mi wystarczył on na kilka aplikacji.

Jeżeli chodzi o maseczki, które głęboko nawilżają naszą skórę i efekt utrzymuję się o wiele dłużej to śmiało mogę wymienić maskę z BIELENDY

 

Maska z Bielendy jest maską , którą właściwie same przygotowujemy . W środku opakowania znajduje się proszek, który rozrabiamy z wodą (destylowaną, mineralną, przegotowaną). Ja zdecydowałam się na zakup maski żurawinowej, uwierzcie - działa cuda ! moja skóra jest gładziutka jak pupcia niemowlęcia ! :D

Plusem tej maski jest to, że po 20 minutach otrzymujemy zastygniętą gumową maskę, którą wystarczy ściągnąć :) nie potrzebujemy dodatkowego zmywania. Na koniec wystarczy aplikacja nawilżającego kremu na noc i gotowe :) ! Taką maskę stosuję raz na dwa tygodnie.

poniedziałek, 3 marca 2014

Wiosna....wiosna....!



Niebieskie oko w parze z niebieską kredką ? 

Ja zakochałam się w takim połączeniu,  zbliża się wiosna więc pora na kolory !

Niebieska kredka pięknie podkreśliła moją tęczówkę, która potrafi zmieniać barwę, bowiem mam oczy błękitno-zieloną , także stwierdzenie "kobieta zmienną jest" w moim przypadku tyczy się nawet tęczówki mojego oka. 

 

 

 

Rozpoczęłam również eksperymenty z pazurkami ! 

 

PIELĘGNACJA CERY PROBLEMATYCZNEJ , WRAŻLIWEJ, TRĄDZIKOWEJ


Kochani :) dzisiaj przybliżę Wam swoją pielęgnację, która jest NAJWAŻNIEJSZA przy cerze mieszanej, problematycznej, skłonnej do wyprysków, zaskórników. 

Jako posiadaczka cery wrażliwej, skłonnej do podrażnień, jak i trądziku postaram się przybliżyć Wam moje sposoby , dzięki którym poczułam ulgę !
Etapem pierwszym jest oczyszczanie ! Powinno być ono dokładne lecz delikatne...
Dawniej sięgałam po żele antybakteryjne - z racji tego iż jak wspominałam jestem posiadaczką cerą trądzikowej - to był mój wielki błąd ! Moja skóra była przesuszona, ściągnięta ! w dodatku świeciła się, więc sądziłam, że dodatkowe nawilżenie przyniesie dodatkową "porcję" blasku na twarzy !
Moja cera wołała wręcz o pomoc , a ja ? katowałam ją różnymi drogeryjnymi preparatami...
Możecie sobie wyobrazić w jakiej kondycji była moja cera ...
W końcu powiedziałam DOŚĆ ! Wybrałam się do apteki, opowiedziałam o swoim problemie, mojej zaczerwienionej skórze, przesuszonej na wiór ! Pani poleciła mi kilka produktów, dostałam kilka próbek , były to kremy z firmy Ziaja do skóry atopowej oraz Eucerin do cery wrażliwej. Natomiast zakupiłam wtedy łagodzący żel myjący z firmy Pharmaceriss. Muszę przyznać, że nasz polska Ziaja wystarczyła mi na tydzień użytkowania - musiałam ją odstawić, ponieważ przybyło mi zaskórników w okolicach policzków i brody, natomiast owszem złagodziła zaczerwienienia ... Co do kremu Eucerin, którego zielonkawy kolor miał zwalczyć moje rumieńce okazał się koszmarem ! Dostałam uczulenia na czole, więc niestety dla mnie okazał się bublem ! Byłam natomiast bardzo zadowolona z żelu łagodzącego z Pharmaceriss, więc stwierdziłam, że muszę zainwestować w kosmetyki co cery wrażliwej, które przyniosą mojej skórze upragnione ukojenie. Moja skóra potrzebowała nawilżenia, więc zakupiłam lekki krem głęboko nawilżający z Pharmaceriss...


 Używałam go przez miesiąc w okresie letnim, ale nie byłam z niego zadowolona, wybierając "lekki krem" miałam nadzieje, że moja cera nie będzie się przerażająco świecić, lecz po nałożeniu podkładu niestety nie wyglądało to estetycznie... W związku z czym odstawiłam krem , jesienią chciałam dać mu drugą szansę...Na promocji w Rossmanie skusiłam się na krem z firmy Perfecta do cery mieszanej, sporym zaskoczeniem był fakt, że jego beżowy kolor nie był przypadkiem, ponieważ świetnie wyciszał zaczerwienienia wokół nosa, na policzkach i brodzie. Może cera nie wyglądała na idealną , pamiętajmy , że krem to nie korektor, ani podkład, lecz według mnie żaden inny krem (np. z zielonym pigmentem, który niweluje zaczerwienienia) nie dał takiego efektu jak ten niepozorny krem z Rossmana za 13zł na promocji . W okresie letnim spisywał się świetnie, lekki, szybko się wchłaniał, nie pozostawiał "filmu" na twarzy...
Tak właśnie ograniczyłam swoją pielęgnację do żelu z Pharmaceriss oraz do kremu z Perfecty. Po pewnym czasie wypróbowałam również piankę łagodzącą również z firmy Pharmaceriss, nie podrażniała, świetnie zmywała mój makijaż, ale również służyła do porannej pobudki mojej cery. Moja skóra była mi bardzo wdzięczna za taką pielęgnację, po wieczornym zmyciu makijazu nie było już efektu ściągnięcia , przesuszenia... Na noc nakładałam krem Physiogel , albo Avene Cicalfate.



Jesienią , drugą szansę otrzymał lekki krem z Pharmaceriss, ale nawet podczas chłodniejszych dni świecił się niemiłosiernie , więc zaczęłam szukać zamiennika, a raczej mojego idealnego kremu.
Perfecta jednak na sezon jesień zima była zbyt lekka w konsystencji. A mój Physiogel również nadawał się dla mnie tylko na noc. W moje ręce trafił przypadkiem lekki krem Alantan, okazał się moim wybawcą ! po prostu ideał pod każdym względem ! Jakość , cena no i rezultaty !



Krem Alantan sprawdza się świetnie pod podkładem, co najwazniejsze nie przyczynia się do powstawania wyprysków, nie zapycha mnie ! i daje mi świetne nawilżenie. Szybko się wchłania, nie świecę się po nim jak bombka - spełnienie moich marzeń i snów ! tym bardziej, że odkąd go stosuję zauważyłam , że praktycznie moje zaczerwienienia na twarzy zniknęły, ujednolicił się kolor mojej skóry ! Stosuję go na dzień oraz na noc z dodatkiem kropelki kwasu hialuronowego.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Spodób na trądzik- kwas migdałowy jako TONIK

Dzisiaj troszkę o moim sposobie na trądzik , oraz na blizny, które pozostawił po sobie ten "nieprzyjaciel" .
Zacznę od mojego toniku, który towarzyszy mi przez ostatnie tygodnie :-)

Tonik oparty na Hydrolacie bułgarskim, do którego dodajemy kwas migdałowy, kwas hialuronowy, oraz kilka kropel olejku pichtowego.
Oto przepis na mój tonik, który przechowuję przez dwa tygodnie w lodówce:
Hydrolat szałwiowy - 16ml. (ja odmierzam 16ml. strzykawką - bez igły oczywiście- i wlewam do jakiegoś plastikowego pojemniczka)
do niego wsypujemy 1,25ml. kwasu migdałowego , aby kwas migdałowy idealnie się rozpuścił, plastikowy pojemniczek umieszczamy w ciepłej wodzie ( tzw. kąpiel wodna) możemy zamieszać kilkukrotnie dla szybszego rezultatu. Po rozpuszczeniu dodajemy 2,6 ml. kwasu hialuronowego, oraz ok 6 kropel olejku pichtowego (ma on specyficzny i mocny zapach, ale świetnie działa antybakteryjnie ) , następnie całość mieszamy i przelewamy do wygodnej buteleczki z której będziemy mogły każdego wieczoru nabierać tonik na płatek kosmetyczny. Ja do tego celu używam szklanej buteleczki po jedwabiu do włosów z Joanny ( buteleczka została wyparzona, oraz zdezynfekowana). Takiego toniku używam każdego wieczoru, bądź co drugi wieczór, w zależności od stanu mojej skóry. Jeżeli zauważycie łuszczenie się skóry w niektórych miejscach to jest to rzeczą normalną, w taki sposób pozbywam się swoich blizn po trądziku, oraz "niespodzianki" w mniejszym stopniu nawiedzają moją cerę 8-)
Po zastosowaniu owego toniku stosuję lekki krem ALANTAN dermoline

Dla lepszego nawilżenia do kremu Alantan dodaję kropelkę kwasu hialuronowego , który odpowiedzialny będzie za nawilżenie oraz wygładzenie naszej zmęczonej skóry. Krem Alantan stosuję również na dzień , pod podkład Bare Minerals i spisuje się świetnie... W ciągu kilku dni wyciszył moje zaczerwienienia , które pojawiają się na mojej mieszanej , wrażliwej cerze.

Punktowo na wypryski stosuję niezastąpiony korektor antybakteryjny z AVON

Kochani! oczywiście przy cerze mieszanej , wrażliwej , skłonnej do wyprysków najważniejsza jest PIELĘGNACJA !!!
o której opowiem Wam następnym razem :-)

PODKŁAD BARE MINERALS

Kochane !

Dziś troszkę o BARE MINERALS , a dokładniej o podkładzie , który działa cuda - CUDA !

Oto ten cudotwórca w odcieniu R250 :






Podkład ten stał się moim wybawcą! jako minerał spisuje się idealnie na mojej mieszanej cerze. Długo poszukiwałam tego "jedynego".

Zdecydowałam się na wersję w kompakcie, co sprawia , że
zdecydowanie szybciej się go nakłada, jest mocno napigmentowany, więc do jednego użycia wystarcza niewielka ilość na pokrycie całej twarzy ! świetnie kryje, nie tworząc przy tym efektu maski !
Dużo słyszałam o minerałach, lecz przez długi czas byłam wierna podkładom płynnym , testowałam wiele podkładów , zarówno tych z niższej półki jak i tej wyższej... Moja cera mieszana , skłonna do wyprysków, zaskórników "odrzucała" większość z nich.
Podczas świątecznych zakupów w perfumerii Sephora poprosiłam o nałożenie na moją twarz właśnie Bare Minerals, chciałam się przekonać jak zachowa się na mojej twarzy, słyszałam o nim tyle dobrego, głównie zależało mi na naturalnym efekcie a jednocześnie pokryciu blizn potrądzikowych , czy zaczerwienień , które posiadam w okolicach nosa i policzków. Jak zobaczyłam efekt w lusterku nie wierzyłam własnym oczom ! CUDO - pierwsza myśl ! Mimo jego wysokiej ceny - 120 zł zdecydowałam się na jego zakup , ponieważ efekt jaki uzyskałam dzięki niemu przeszedł moje najśmielsze oczekiwania !
Może Wam się wydawać , że skoro jest to podkład w kamieniu nie będzie nadawał się na zimę, ale u mnie sprawdził się świetnie... Zawsze moja cera wymagała porządnego zmatowienia, bez tego ani rusz :-x  , ale po aplikacji Bare Minerals moja cera wygląda promiennie, efektem końcowym jest satynowa skóra i tak jak ZAWSZE miałam fioła na punkcie matowej skóry , tak od tej pory pokochałam tą satynę :-).
Podkład ten stał się moim faworytem również ze względu na trwałość ! Nie ściera się , nie przesuwa ... !
Oczywiście, jeżeli macie "większe niespodzianki" na twarzy wtedy polecam zakrycie ich niewielką ilością korektoru, po aplikacji podkładu Bare Minerals. Świetnie spisze się korektor z CATRICE :-)
Do nakładania mineralnego podkładu używam pędzla HAKURO H51




 Oprócz podkładu zastosowałam również bronzer W7 HONOLULU.